🎈 Ho, ho, ho! Tylko teraz świąteczny rabat -15% na hasło: lamamma15 🎈
Budowanie zasobów w ciąży, które szczególnie docenisz po porodzie
29 lipca 2021
Czas zmienić swoje kryteria – poradnik dla przyszłych i świeżo upieczonych mam
24 sierpnia 2021

Czy macierzyństwo to poświęcenie?

Im jestem starsza tym bardziej jestem świadoma tego, jak bardzo jakość naszego życia zależy od nastawienia. A nastawienie jest sumą doświadczeń, różnych przekazów i przekonań (także ludzi wokół) oraz naszej decyzji co z nimi robimy. Dlatego nasze społeczne przekonanie, że macierzyństwo to poświęcenie NIE JEST moją mantrą ani prawdą o moim macierzyństwie.

Matka Polka – nie chcę nią być!

Chyba nie ma osoby w naszym kraju, która nie znałaby określenia Matka Polka i nie wiedziała, jak ono pachnie. Etos umęczonej Matki Polki, która poświęciła się dzieciom, bo „dzieci są najważniejsze”, bo „dzieci to sens życia”, „bo tak trzeba” jest naszym kulturowym wzorcem. Konsekwencje takiego podejścia to rzesza kobiet sfrustrowanych, zmęczonych, chronicznie tęskniących za sobą sprzed dzieci albo żyjących życiem dzieci, bo innego nie mają. A konsekwencja tego to dzieci, które dźwigają brzemię poświęcenia swoich mam, w poczuciu winy i obowiązku odwdzięczenia się za lata poświęceń i z takim wzorcem postępowania w swoim życiu. 

Widzę u mam na Instagramie, na blogach, jak żywa jest dyskusja na ten temat i jak wiele z nas NIE CHCE WCHODZIĆ W TE BUTY.

La Mamma

Już w ciąży czułam w sobie niezgodę na to, aby być obśmiewaną madką i/lub sfrustrowaną Matką Polką. Nie chciałam zrobić tego ani sobie, ani mojej córce. Dzięki wszechświecie, że mój mąż mówił do mnie w ciąży – La Mamma z całą włoską radością tego słowa. Z dumą.  Z szacunkiem. Z czułością. I tak się czułam! I podjęłam decyzję, że macierzyństwo mnie nie zabierze, nie wypełni, ale dopełni i na pewno nieco zmieni. Pielęgnuję w sobie La Mammę, a pisząc moją książkę, marzyłam, żeby ona obudziła się każdej przyszłej i świeżo upieczonej mamie. Więcej o książce dowiesz się tutaj.

Poświęcasz siebie czy czas?

Czytałam jakiś czas temu na jakimś forum dla mam dyskusję o poświęceniu w macierzyństwie. 

Zabrały w niej głos mamy, które:

  • Uznawały, że bycie w ciąży to poświęcenie, bo nie zawsze dobrze się czujesz, a nawet możesz czuć się bardzo źle
  • Uznawały, że bycie w ciąży to poświęcenie, bo zmienia się Twoje ciało
  • Uznawały, że karmienie piersią to poświęcenie, bo to boli na początku i nie wychodzi
  • Uznawały, że bycie mamą to poświęcenie, bo zmienia się Twoje życie i już nic nie możesz, kochałaś wspinaczki górskie z dzieckiem musisz się w nich odkochać. Koniec.

Zabrała w niej głos też mama, która napisała:

„Jak dla mnie to chyba jak we wszystkim w życiu coś za coś, wszystko ma swoją „cenę”
Jeżeli chcesz mieć domek z ogródkiem to musisz potem odśnieżać i grabić liście.
Jeżeli chcesz mieć piękne włosy – musisz poświęcić czas na odżywki/oleje itp.
Jeżeli chcesz mieć fajne ciuchy musisz na nie zarobić albo je uszyć.
Jeżeli chcesz żeby ktoś uśmiechał się na Twój widok i mówił do Ciebie mamo, musisz zainwestować czas/energię w wychowanie”.

Jestem mamą już dwa i pół roku. Zrezygnowałam z kilku rzeczy. Odłożyłam trochę spraw na bok. Odpuściłam sobie. Bywa, że jest mi ciężko. Że jestem zmęczona, że moje różne potrzeby z różnych sfer nie są spełnione i bardzo chcę (i wtedy to robię!) zaopiekować się nimi tak bardzo jak jest to możliwe w danym czasie. 

ALE NIGDY nie poczułam – ani nie pomyślałam – ani nie powiedziałam, że się poświęcam jako matka, że się poświęcam dla mojej córeczki.

Jedyne, co wiem, że po prostu poświęcam jej czas i uwagę. Ale nie jest to poświęcenie z kategorii – o ja biedna, jest to poświęcenie, które mogłabym nazwać daniem czasu i uwagi, otoczeniem uwagą i moim czasem, inwestycją mojego czasu i uwagi. BEZ OCZEKIWANIA CZEGOŚ W ZAMIAN! Np. podania szklanki wody na starość. No nie. 

Jaką mamą chcesz być?

W życiu nie zawsze możemy mieć wszystko, czego akurat chcemy w tym samym czasie. Bywa, że nasze marzenia i potrzeby muszą ustawić się w kolejce i stopniowo będziemy je realizować. Wszystko musi mieć swoją przestrzeń. Naszą uwagę i uważność. Nasz czas. I to przecież niezależnie od tego czy masz dzieci czy nie.  

Myślę, że jedno z najważniejszych pytań, na które warto sobie odpowiadać co jakiś czas, brzmi: jaką mamą chcę być?

Najpierw sobie to wyobraź i opisz. JAKĄ mamą chcę być?

A potem co jakiś czas sprawdzaj, czy jesteś blisko, czy odpływasz i się z tym źle czujesz? A może odpływasz w jakimś nowym kierunku, bo po drodze zmieniła Ci się wizja i jest Ci z tym jeszcze lepiej?

Masz dziecko, to koniec?

Nigdy nie uwierz w to, że macierzyństwo to koniec. Koniec Twojej kariery, Twojego rozwoju, randek z partnerem, spotkań na kawce, …… dopisz w tym miejscu swoje przykłady. Pamiętaj, że na wiele rzeczy masz wpływ. Że to Ty decydujesz. 

Żadno ze stwierdzeń: „Tak wygląda prawdziwe macierzyństwo” oraz „Tak nie wygląda prawdziwe macierzyństwo” – NIE JEST PRAWDZIWE. Za to prawdziwe jest: „Moje macierzyństwo tak wygląda”.

Czerwona lampka

Jeśli kiedykolwiek poczujesz – że się poświęcasz – zatrzymaj się i przyjrzyj się temu odczuciu. Dlaczego tak poczułaś? Co się zadziało? Może zrobiłaś / robisz coś, co nie jest Twoje. Robisz to, bo inni (partner, koleżanki, sąsiadka, teściowa) uważają, że tak trzeba? Taka myśl, odczucie, to sygnał, że Twoje granice zostały przekroczone, a to może spowodować nieświadome obciążanie Twoim poświęceniem – Twojego dziecka.  

Poświęcenie dla dziecka nie jest rozwojowe

I na koniec do przemyślenia cytat psycholożki i psychoterapeutki Katarzyny Osenkowskiej z wywiadu, jakiego udzieliła dla portalu WP.Kobieta:

„Kiedy mama tak mocno dziecko do siebie przywiązuje – ale też przywiązuje siebie do dziecka – to dziecko uczy się tego, że jest pępkiem świata, a potrzeby innych ludzi, w tym potrzeby mamy, są drugorzędne albo w ogóle nie istnieją. I po drugie – że właśnie trzeba się w życiu poświęcić dla kogoś innego i w tym kimś wręcz się zatopić. A to nie jest zdrowy rozwój osobowości, bo każda osobowość potrzebuje różnych pól, na których się może rozwijać i różnych sfer zainteresowań, różnych sfer aktywności. Jeśli mama ma życie wypełnione nie tylko dzieckiem, ale też innymi rzeczami, które równoważą ten jej świat, to dziecko uczy się od mamy zachowania takiej życiowej równowagi. Oczywiście zaraz po urodzeniu mama i dziecko żyją w takiej symbiozie i na tym etapie to jest naturalne do pewnego stopnia, ale jeśli to się przedłuża, to nie jest to już rozwojowe”.

.

Dodaj komentarz